Zacne piwo, czyli dobre piwo?

Pójść do sklepu w celu zakupienia przeciętnego piwa. Bez wygórowanych wymagań. Najlepiej to co zawsze. A jednak chwila zastanowienia sprawia, że człowiek skusi się na coś innego, wyglądającego wyjątkowo. Zaryzykować i pić coś wyśmienitego. Coś co się polubi. Albo inaczej. Coś co jest totalnym niewypałem i nie smakuje. W tym przypadku od razu wiedziałem, że to piwo musi być…

Uwaga: nie jestem degustatorem ani znawcą piwa. Rzadko mi się zdarza przekroczyć granicę 10zł za piwo. Ze smakami próbuję, ale trudno mi wydobyć te wszystkie magiczne aromaty. Mało tego. Desperados, Radler i Somersby mi smakują. Być może to wystarczający powód, żebyś tego nie czytał. Tylko ostrzegam.

Żabka wita od progu wyższymi cenami. To fakt. Jednak sklep fajny, bo czynny długo i wszędzie można go znaleźć. Wchodzę, zaglądam do lodówki w celu wybrania piwa. Nagle łapie mnie ochota na coś nietypowego. Spoglądam i już widzę coś interesującego. Butelka jakaś taka inna. 330 ml, na dodatek zwrotna. Patrzę na cenę, podejrzanie niska (ok. 2zł). Chwila zastanowienia. Tanie, w dziwnej butelce? Być może to regionalny rarytas, skoro jestem w Szczyrku. Ach, niech będzie. Spróbuję i ocenię.

Miodowe zacne

Zaczęło się. Upijam pierwszy łyk. Chyba jestem mocno spragniony, bo smakuje. Na dodatek warunki sprzyjają temu, aby piwo smakowało. Siedząc na trawie przy pięknym słońcu i pić piwo z lodówki. Próbuję dalej. Piję i nagle nie ma. Zaraz, przecież nie zdążyłem ocenić! Z żalem spoglądam na butelkę, która jest pusta. Na szczęście w podświadomości już dobrze wiem. Tak, te piwo jest smaczne i warte spróbowania. Lekki, nienatrętny, miodowy smak. To coś co lubię.

Zacne, bo niejasne

Zacne, że jasne?

Skoro miodowe było dobre, postanowiłem ocenić dwa pozostałe rodzaje Zacnego. Tym razem czekało na mnie „Zacne jasne”. Upiłem pierwszy łyk. Ajć, to chyba nie to. Już myślę, że nie wypał. Piję dalej. Niby da się pić, jednak długo się męczę z tym piwem. Jak na 330ml to zbyt długo. Okazało się, że to piwo do mnie nie przemówiło. Pytanie tylko, czy to było uwarunkowane tym, że zakochałem się w smaku miodowego?
Nie wiem. Było wodniste, smak miało cierpki. Niczym się nie różniło od innych, przeciętnych piw.

Zacne, bo ciemne

Zacne, bo ciemne.

Ostatnie, wypite po dość dłuższym odstępie czasowym. Dzięki temu wpływ alkoholu w organizmie nie miał znaczenia na ocenę piwa. Gorzki smak ciemnego piwa był mi wcześniej dobrze znany. W moim przypadku dawał radę tylko przy jednym piwie. Później wolałem coś normalnego.
Tym razem chciałem, aby to piwo było ostatnie. I tak je też piłem. Powoli, bez pośpiechu. Uważam, że właśnie tak powinno się pić ciemne piwa. Tym razem Zacne dawało radę. Dorównywał do innych tego typu piw, ale czy był lepszy? Trudno mi to oceniać. Na pewno warto spróbować. Tylko tego jednego jestem pewien.

Zaraz, zaraz od kogo te piwo?

Najlepsza rzecz na koniec. Z tyłu na etykiecie można zauważyć zdanie zaczynające się od „Wyprodukowane dla…”. Te słowa kojarzą się z produktami z niższej półki. W szczególności, gdy taki produkt jest produkowany dla Biedronki, czy też Tesco.
Tym razem produkcja specjalnie dla Żabki przez Van Pur, największego niezależnego producenta piw w Polsce. Brzmi całkiem nieźle. Wystarczająco dobrze, żeby nie miało negatywnego wpływu na całokształt.
Zaś gdybym miał ocenić Zacne w jednym zdaniu, napisałbym tylko: „Generalnie piwo warte uwagi.”

You may also like...

  • Paweł

    Fajnie to opisałeś, brawo.

  • aniulka

    jest jeszcze zacne wiśniowe i mocne 🙂

  • Franciszek

    Najzacniejsze piwo to moja Perła 🙂